Zyzdrojowa Wola 6, 11-710 Piecki +48 601 390 091, 606 648 799
Odwiedź nas:
Wybierz język:

Marzymy o domu
Klacz Kasia czeka na lepsze jutro...
Data: 26.06.13

Dostaliśmy prośbę o pomoc w znalezieniu domu dla Kasi: Zacznę od początku Naszą Historię ... Z Kasią – tak ma na imię klacz – znamy się jak dwa łyse konie . Poznałam ją jak miała zaledwie dwa lata . Wtedy jej zycie nie było zbyt ciekawe. Kasia wyciągała drzewo z lasu , mimo tak młodego wieku . Nie jest koniem zimnokrwistym , jej matką była klacz śląska , a ojcem zwykły szlachetny ogierek podwórkowy . O jej ciężkiej pracy świadczy rozległe szycie na nadgarstku , ponieważ kiedy opdała z sił ciągnęła wóz dalej podpierając się na nadgarstkach właśnie . W wieku 2 ,5 lat doznała schorzenia zwanego ochwatem . Wtedy też szczęściem w nieszczęsciu uśmiechnął sie do niej los. Zochwaconego konia przewieziono na gospodarstwo nieopodal mojej siostry. Tak mogłam przebywać z Kasią cały czas wolny, a ona stopniowo wracała do zdrowia. Kopyta wygladały fatalnie lecz stary kowal wyprowadził ja tak że teraz nie widać ze miała jakikolwiek problem z kopytami . Nadszedł czas kiedy to gospodarz u którego stała chciał od Kasi potomstwa. Sezony mijały a klacz nie zostawała żrebna. Kiedy już wiadomo było że ma problem , został wezwany weterynarz . Stwierdził on iż Kasia musiała zostać za wcześnie pokryta i wrecz zgwałcona ponieważ jej narzady rodne są wrecz porozrywane. Dodatkowo lewy jajnik jest mniejszy co wyklucza donoszenie ciaży . Jak wielkim trzeba być barbarzyńcą by zrobić coś takiego . Ówczesny właściciel Kasi podjął decyzję o sprzedaży . Usilnie próbowałam przekonac go że Kasia bedzie na siebie zarabiała . Nauczyłam ją więc chodzic w bryczce, w siodle , minął sezon letni , zimowy i właściciel zdecydował się na ostateczną sprzedaż . Nie chciałam się na to zgodzić , znalazła się jednak kobieta która czasami jezdziła na Kasi latem . Kupiła ją od Pana i zdecydowała ze zostanie na miejscu , zeby miała nadal dobra opiekę . Nadszedł czas kiedy miałam iść do szkoły średniej . Po pierwszym półroczu rozłąki poszukałam pracy na stajni blisko szkoły i właścicielka Kasi przewiozła ja do mnie . Stwierdziła wtedy ze ona jej itak nie zna i ze sprzeda mi ją za połowe jej wrtości , czyli za 2,5 tyś zł . Pracowałam , uczyłam się i spłacałam wymarzonego konia . Kasia czuła się świetnie , miała pod soba stado 30 kucy i dwóch koni . Przewodniczyła im , w jednym ze swoich towarzyszy była zakochana. Szybko minęły lata szkolne , i trzeba było szukać pracy . Znalazłam pracę jako istruktor jazdy konnej w Jaszkowie w Wielkopolsce, i z zachodu przeniosłyśmy się do serca jezdziectwa. Kasia nie stacjonowała w stajni gdzie ja pracowałam . Znalałzam jej miły hotelik odległy o 4 km od miejca pracy . Dojezdzałam do niej codziennie rowerem. Wiodło nam się super . byłyśmy razem a to było dla naszej więzi najważniejsze. Sezon zimowy minął spokojnie . Kasia nigdy nie chorowała , nie miała nawet nigdy kolki . Zawsze powtarzałam ze swoje się już nacierpiała . Jednak w pewien czerwcowy poranek otrzymałam telefon ze Kasia sie dziwnie zachowuje . Jest agresywna , boi się i ma białe oko ! Moje serce zamarło . Ze łzami w oczach pędziłam do mojej dzieciny b ulżyc jej w cierpieniu . Po dojechaniu na miejsce zastałam szokujący widok . Stała ona przestraszona , taka słaba jakby jej nie było z łbem zwieszonym w dół . Kiedy usłyszała mój głos podniosła głowę a moim oczom ukazało się wielkie zapuchniete białe oko . Natychmiastowy telefon po weterynarza. Leki , zastrzyki , strach . Doktor nie postawił diagnozy . Kazał dać leki zawołać na kontrolę . Tak też zrobiłam , w miedzyczasie oko Kasi obtęchło . Bielmo lekko zeszło . Doktor po prześwietleniu i konsultacji z innym lekarzem powiedział że mój koń cierpi na ślepotę miesięczną . Wtedy nie zdawałam sobie sprawy jak grożna jest ta choroba . po miesiącu walki z zakrplaniem , zastrzykami zrezygnowałam z pracy po to by móc się przenieść z Kasia w miejsce gdzie bede ją miała obok . Wylądowałyśmy pod Czarnkowem . Tam sytuacja wydawała się być opanowana , wtedy zaczeła tez prowadzić jej leczenie Pani doktor Warzęcha . Jednak w Listopadzie Kasia miała silny nawrót choroby . Bardzo wtedy schudła , stres zrobił z nią bardzo dużo złego . Była słaba , bolały ją oczy , była cała tak jakby odwodniona . Dostawała leki , specjalne odzywki , suplementy które pochłaniały mnóstwo pieiedzy , ale przynosiły jej ulgę ...Jednak w styczniu Kasia już nie widziała na lewe oko . Widoczne już byly zmiany na rogówkach . Oko zrobiło się do połowy białe ... Pieniądze się kończyly , wtedy Kasia potrzebowała mnóstwa leków . choroba odpusciła , myślałam ze na dobre jednak w lipcu zaatakowała zdrowe prawe oko . Od nowa ten sam schemat , ból strach , cierpienie , brak kasy na leki . Bardzo wspierali mnie ludzie z pobliskich wiosek . Nigdy nie widzieli zeby ktokolwiek leczył konia tak zacięcie . we Wrzesniu lekarz juz nie dwała szans na doleczanie Kasi , dawałam jej tylko przeciwzapalne i przeciwbólowe leki . to wszystko co wtedy mogłam zrobić . Kasia Uczyła się zyc na nowo w swoim ciemnym świecie a ja uczyłam się jej na nowo .Całe pieniadze pochłoneło leczenie które nie przyniosło efektów. Przynajmniej jej nie bolało . w Lutym kiedy KasiA nie widziała sytuacja finansowa zmusiła mnie do wyjazdu za granice. Kasie wstawiłam w pensjonat do Pani Krystyny Kukawskiej , była to jedyna osoba która zgodziła się przyjąc niewidomego konia . moja praca trwała do czasu aż nie otrzymałam telefonu od Pani Krysi .,, Magda wracaj , Kasia Ciebie potrzebuje , u mnie nie ma konia do towarzystwa , wszystkie ja gonią ona czuje się strasznie ,, po 8 miesiącach miałam pieniądze na rok jej utrzymania . Leków już nie dostawala . Dostałam także zapas paszy od pewnej organizacji . W lutym ubiegłego roku sytuacja osobista zmusiła mnie do ucieczki z Wielkopolski . Trafiłam po Bobolice.Opiekowałam się końmi , pewnego Pana, dorabiałam pieniądze ujezzdzając młode konie . Kasia nauczyła się życ ze swoimi oczami , uczy się padoków na pamięć , podziwiam. Mijały miesiące a mnie było coraz ciężej . Pan sprzedał także konia przewodnika mojej małej . Dochodzac do sedna sprawy dzisiaj przestaje mnie byc stać na utrzymanie mojej kochanej klaczy . Chcicałabym jej zapewnić wszystko jednak moje finanse oraz zdrowie – jestem przewlekle chora- nie pozwalają mi zyc i zarabiać na pełnych obrotach . Nie sadziłam ze kiedykolwiek napisze takiego maila. Kasia mam w tej chwili 15 lat ,nie widzi, rozróżnia czasami światło i cień . Szukam dla niej domu na emeryturę . Nidgy nie pomyśląłabym ze tyle lat walki skończy się błagalnym mailem o pomoc. Proszę Was o przygarniće mojej klaczy . Jest to BŁAGANIE o pomoc. Błaganie człowieka któ®y chce dla swojego konia jak najlepiej . Dzwoniłam juz do Tary ale oni nie mają miejsca, byli zmuszenia odmówić . Strasznie chce mi się płakać . Błagam o pomoc dla mojej niewidomej Dziuni jestem w tak podbramkowej sytuacji w jakiej nie wyobrazałam sobie ze bede kiedykolwiek .nie wchodzi w grę żadna sprzedaż , ponieważ kon w swiecie handlarzy bedzie miał jedna furtkę – rzeż i jestem tego w pełni świadoma. On zasługuje na spokojne życie , człowiek w pierwszych latach jej zycia narobił jej dość złego .proszę Was o pomoc z całego mojego małego serca. Prosze o jakąkolwiek odpowiedż ,pomoc w szukaniu pomocy , bym nie musiała czekać co bedzie jutro .
Aktualności
  Witajcie :), pragniemy się z Wami podzielić radosnymi informacjami o Bursztynku. Ten wspaniały młody konik, który znalazł się u nas dzięki Wam Kochani, dzięki ludziom o wielkich sercach okazuje... [więcej...]
Dzielimy się z Wami wspaniałą informacją. Dzięki Pani Ewie, Pani Kasi i wielu innym osobom zaangażowanym w organizację aukcji internetowej i zbiórkę pieniędzy na rzecz wykupu Bursztynka udało się zebrać... [więcej...]
Wiosna radośnie zawitała i cieszy wszystkich. Koniki  swobodnie z tej pory roku korzystają pasąc się na zielonej trawie. Na świeżym powietrzu odpoczynek przeplata się ze smakowaniem świeżej trawy i... [więcej...]
Pragniemy się podzielić krótką aczklowiek radosną informacją na temat polepszenia się stanu samopoczucie naszego godziwego staruszka Jogiego. Podziękowania dla Kasi Oczkowskiej za dobranie skutecznej terapii... [więcej...]