Zyzdrojowa Wola 6, 11-710 Piecki +48 606 648 799
Odwiedź nas:
Wybierz język:

Charlotte van Breukelen

Zanim zacznę opowiadać moją historię związaną z końmi oraz z Fundacją, pozwolę sobie powiedzieć,
że Polką nie jestem więc błędy gramatyczne są jak najbardziej możliwe do znalezienia w mojej 
wypowiedzi. Jestem Holenderką zamieszkującą od prawie 5 lat w Polsce.

W mojej rodzinie od zawsze istniało zamiłowanie do zwierząt. Moja babcia jeździ konno od wielu 
lat a moja kuzynka jest trenerką jazdy konnej. Bywało często tak, że jako mała dziewczynka mogłam do niej pojechać i zachwycać się tymi „Wielkimi stworzeniami”. Jak miałam szczęście to pod koniec ich jazdy wsiadłam na konia i stępowałam parę kółek. Tak oto zaczęła się moja miłość do koni.

W wieku 12 lat zaczęłam swoją przygodę z zawodami. Startowałam w zawodach ujeżdżeniowych, 
bowiem bez umiejętności ujeżdżenia nie pokonasz dobrze parkuru. Rok później przeprowadziłam się do Polski razem z tatą. Znaleźliśmy stajnię, gdzie głównie trenowali skoki przez przeszkody. W wieku 15 lat dostałam konia na rok, za co jestem bardzo wdzięczna rodzicom. Była to 6-letnia klacz o trudnej 
przeszłości, między innymi była bita od małego w boksie. Skutki tego były takie, że bała się wszystkiego i
nie dawała nikomu do siebie podejść. W boksie kopała i gryzła, nie pozwalała nikomu wchodzić do środka. Była trudnym koniem, ale się nie poddałam. Po paru tygodniach codziennej współpracy, w której buntowanie się było normą, klaczka w końcu mi zaufała. Niestety ta piękna przygoda się 
zakończyła...Klaczka pojechała a ja zostałam.

Jak znalazłam się w fundacji? Oto śmieszna, niespodziewana, ale radosna historia. Mój tata wraz z partnerką pojechali na romantyczny weekend do Mrągowa. Mieszkamy w Gdańsku więc było to dość daleko od domu. Nocowali w hotelu, gdzie była ulotka Fundacji „Zwierzęta Eulalii” i na następny dzień pojechali  zobaczyć tej pięknej miejsce. Zachwycali się od pierwszego wejrzenia i pytali czy fundacja nie potrzebuje dodatkowej wolontariuszki. Niestety było już dużo chętnych, jednak moi rodzice wiedzieli ile dla mnie znaczą zwierzęta i bez mojej wiedzy opowiadali rożne historie o moich doświadczeniach. To sprawiło, że Pani Eulalia mnie w końcu przyjęła! Gdy rodzice mnie o tym powiadomili byłam w siódmym niebie.

Latem 2013 roku przyjechałam do Fundacji na półtorej miesiąca. Na początku byłam wraz z Darią 
Łysiuk w Rucianym-Nida, gdzie przeżyłyśmy wiele wspaniałych przygód. Wieczorami jeździłyśmy z końmi do miasta, oprowadzałyśmy dzieci, rozmawiałyśmy z ludźmi, często śmiejąc się do bólu brzucha. To była  świetna zabawa! Później przyjechałam z powrotem do Fundacji, gdzie razem z Anją jeździłyśmy z gośćmi w teren. Podczas grup jeździłam w eskorcie po czym występowałam i śpiewałam bowiem muzyka jest moją drugą pasją!
Dla mnie fundacja jest niezwykłym miejscem, pełnym wspaniałych ludzi i zwierząt. Jeżdżę do Fundacji tyle ile tylko mogę! Ogromnie się cieszę, że tutaj trafiłam.

Fundacja "Zwierzęta Eulalii" to niesamowita miejsca, gdzie ze wszystkich stron bije pozytywna energia!

Aktualności
Rok 2018 dobiega końca, większość z nas biega zaganiana z głową zajętą myślami o zakupach, prezentach, strojach, ostatnich ważnych telefonach itp. W tej pogoni nie mamy czasu dla bliskich i siebie samych.... [więcej...]
Po kolejnym okresie przerwy w aktywnościach internetowych szczęśliwa i uradowana śpieszę poinformować Was Kochani, że Wojtuś nasz przyjaciel bocian okres zimowy zaliczy do udanych a to za sprawą Pana Arka... [więcej...]
Kochani :) Pragniemy podzielić się z Wami wiadomościami o pracach, które udało nam się wykonać przez okres lata. Boksy dla koni są już prawie wykończone! Ostatnio dużo wolnego czasu spędziliśmy na... [więcej...]
Tradycyjnie chylimy czoła wszystkim wirtualnym opiekunom naszych podopiecznych. Jesteście z nami każdego miesiąca wspierając nas finansowo. Za Wasze olbrzymie serca i zaangażowanie dziś mówimy Wam... [więcej...]