Zyzdrojowa Wola 6, 11-710 Piecki +48 606 648 799
Odwiedź nas:
Wybierz język:

Historia Kropki

30 listopada (niedziela) 2008 pod Gubałówką zaczepił nas Pan, który sprzedawał pieski. W samochodzie w koszach i pudełkach było około 20 ukrytych piesków różnych ras. Pan przyniósł nam pieska (pinczerka) i powiedział, że nie wie co ma z nim zrobić, bo trzymał go dla pani, która teraz zrezygnowała. Widzieliśmy, że piesek jest zziębnięty i niedożywiony, nie zdawaliśmy sobie sprawy jak bardzo jest chory. Myśleliśmy o tym czy będziemy dobrymi właścicielami, czy wystarczająco dużo czasu będziemy z nim spędzać. Chcieliśmy oddać mu nasze serduszka i oddaliśmy. Mimo tego, że nasza Kropka okazała się mixem, a nie pinczerkiem cieszyliśmy się ponieważ to nasz pierwszy, wyczekiwany piesek.

Gdy tylko wróciliśmy do kwatery piesek zaczął kichać. Natychmiast pojechaliśmy do weterynarza w Zakopanym. Dał jej antybiotyk i steryd twierdząc, że jest uczulony. Powiedział nam również coś strasznego, że handlarze piesków topią wszystkie pozostałe pieski gdy nie nadają się już do sprzedaży. Boże, jakie to straszne, uratowaliśmy Kropkę, ale co z pozostałymi!? Byliśmy zdruzgotani.

Środa (3 grudnia) poranek, Kropka zaczyna wymiotować i do tego ma biegunkę. Jeszcze tego samego dnia znaleźliśmy się w Warszawie u weterynarza , który nie mógł przeżyć, że znów piesek z Gubałówki. W przeciągu ostatnich 2 tygodni miał dwa pieski właśnie z Zakopanego, obydwa te pieski nie przeżyły (dodam że to osiedlowa klinika). Walczyliśmy o Kropkę -  codziennie dwukrotnie odwiedzaliśmy klinikę po kroplówki, leki, witaminy. Lekarze dali nam też szczegółowe wytyczne do domu których się trzymaliśmy. Od środy do niedzieli w naszym domku zapanowała temperatura 28 stopni. Byliśmy z nią 24 godziny na dobę, przytulaliśmy, głaskaliśmy razem z nią spaliśmy, robiliśmy wszystko, aby czuła się kochana.

Robiliśmy wszystko co w naszej mocy żeby była wesoła, zadbana i szczęśliwa. Mieliśmy nadzieje że będzie dobrze, że już po wszystkim od środy do niedzieli nabrała sił.

W niedzielę (7 grudnia) o 6:30 Kropka nie miała siły, żeby wstać. Pojechaliśmy do weterynarza poprawiło się. Jednak około godziny 16:30 zaczął przez sen jakby chrapać.

Natychmiast zebraliśmy się i pojechaliśmy do szpitala dla piesków. Niestety zmarła w gabinecie w klinice przy szpitalu około godziny 17:00. Była z nami równy tydzień.

Dopiero teraz czytam o tym w Internecie (oto kilka linków)
http://www.wegetarianie.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&thold=-1&mode=flat&order=0&sid=1618
http://www.toz.zakopane.pl/?strona,doc,pol,glowna,1393,0,1078,1,1393,parwowiroza?_pod_guba%EF%BF%BD%EF%BF%BDwk%EF%BF%BD...,ant.html
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=82450297
http://www.dogomania.pl/forum/f402/krupowki-pieklo-dla-zwierzat-raj-dla-turystow-76224/index8.html

Zapewne wygląda to tak: pieski rozmnażane są na sprzedaż, nie karmione, trzymane po kilkanaście sztuk w kartonach, wożone samochodem, wiele dni bez jedzenia i picia. Teraz wiemy, że oprócz tego, że kupiliśmy pieska trzeba zrobić coś jeszcze. Trzeba zakończyć ten wieloletni proceder „Piesków z Gubałówki”!

Najbardziej przeraża nas to ze nikt z tym nic nie robi. Ludzie kupują te pieski pod wpływem chwili uczucia miłości do tych biednych zwierzątek. Czemu okręgowy lekarz weterynarii nic z tym nie robi?? Czemu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami nic nie robią?? Czemu Prokuratura nie wszczyna postępowania wobec tych ludzi?? Czemu nic się z tym nie dzieję.

Z tego co czytam proceder ten trwa już od 2 lat. Pamiętajmy że te pieski są wywożone do innych miast istnieje duże prawdopodobieństwo zarażenia kolejnych szczeniaczków w innych miastach co może doprowadzić do epidemii. Ja wiem, że to nie jest choroba która szkodzi ludziom ale jak można nie pomagać takim zwierzaczkom. Jak można być takim bezdusznym. Piszę dlatego że słyszałam od lekarzy z przychodni w jakich byłam, że takich przypadków jest bardzo dużo!!! Na korytarzach mówi się o Psach z Gubałówki. Może Państwu uda się pomoc zwierzaczkom. Błagamy o interwencje w tej sprawie.
Monika i Tomasz Kuśmierzak
Monika.Kusmierzak@umww.com

Aktualności
Wyrazy ogromnego szacunku i uznania ślemy Panu Maćkowi Maleńczukowi, za piękne wpisy i autografy w naszych książkach ,,A pies siedzi i patrzy..." . Książki te są cegiełkami które możecie zakupić,... [więcej...]
Z całego serca dziękujemy firmie ELEKTRYK za podarowanie 700 mb kabla elektrycznego, który będzie kolejną "cegiełką" w budowie nowej stani. Dzięki takim darczyńcom jak Wy, naza stajnia rośnie w siłę, i... [więcej...]
Przyszła zima, wraz z nią grube futra i mroźne poranki - nie zmieniło się jedno - natłok pracy :) Z tego względu szczerze przepraszamy za dość żadką aktualizację naszej strony. Tym samym gorąco... [więcej...]
Gorąco dziękujemy za Waszą pomoc w budowie stajni. Naszymi Darczyńcami są: 1. Agnieszka Gach - Borowa Góra 2. Jolanta Cisz - Radlin 3. Romuald Wiatr - Niechobrz 4. Piotr Banasiak - Łódź 5.... [więcej...]